- Och Bajtku, czy Ty nie znasz miłych historyjek? Stale tylko straszne mi opowiadasz aż tracę apatyt na świeże myszki. Opowiadaj coś radosnego.- Radość szaloną mieli wczoraj moi Państwo człowiekowie. Naspraszali do mego domu (może ten dom jest też częściowo ich?) różnych obco pachnących człowieków. Na stołach wyłożyli dużo jedzonka człowieczego (nic dla kotków!) o wstrętnym zapachu słodkich kremów maślanych.
Jak dwa razy wlazłem na stół, żeby to świństwo bliżej powąchać, to strasznie mi się we łebku kręciło i może bym nawet i umarł, gdyby mnie mój starszy Pan człowiek nie zrzucił trzy razy na podłogę.
- Coś kręcisz. Dwa razy wlazłeś a trzy razy Cię zrzucił. To mi nie pasuje.
- Pasuje, pasuje, bo trzeci raz nie wlazłem, tylko mnie na kolana wzięła taka
jedna młoda Pani i zaczęła do mnie bardzo miło mówić i uśmiechać się.
- Może ją podrywałeś?
- Miałem wpierw do niej niejaki wstręt, bo bardzo mi śmierdziała jakimiś kwiatkami.
- O! Ja też tych zapachów nie lubię!
- Porządnie ją obwąchałem i nagle poczułem od niej cudowny zapach innego
- Może ją podrywałeś?
- Miałem wpierw do niej niejaki wstręt, bo bardzo mi śmierdziała jakimiś kwiatkami.
- O! Ja też tych zapachów nie lubię!
- Porządnie ją obwąchałem i nagle poczułem od niej cudowny zapach innego
kotka. Poanalizowałem ten zapach i wiesz do czego doszedłem?
- No jestem ciekawa, bo wiem iż masz wielkie zdolności aromatoidalne.
- No jestem ciekawa, bo wiem iż masz wielkie zdolności aromatoidalne.
Coś wyczuł?
- Że ma czarnego kotka o lśniącej sierści i ostrych pazurkach. Miała cudnie
podrapaną spódniczkę.
- A dowąchałeś się imienia tego kotka?
- No nie, ale mi o nim opowiadała. Nazywa się on Ozzi. Moja młodsza Pani
- Że ma czarnego kotka o lśniącej sierści i ostrych pazurkach. Miała cudnie
podrapaną spódniczkę.
- A dowąchałeś się imienia tego kotka?
- No nie, ale mi o nim opowiadała. Nazywa się on Ozzi. Moja młodsza Pani
zbliżyła się do nas i zaczęła podsłuchiwać naszą rozmówkę. Za chwilę
doszedł do nas mój starszy Pan człowiek i też podsłuchiwał. Koniec
z nastrojem intymności.
- Co Ci mówiła? Powiedziała, że mam trochę zaniedbane futerko i doradziła
moim człowiekom by mi dwa razy w tygodniu dali do zjedzenia te,
... no jak to nazwała? O! Jajko! Ty wiesz Elizko co to jest jajko?
- Pewnie że wiem. To jest taka twarda piłeczka a jak się stłucze, to jest
- Pewnie że wiem. To jest taka twarda piłeczka a jak się stłucze, to jest
miękka i bardzo dobra.
- A skąd człowieki mają takie piłeczki?
- To jest- zdaje mi się- kurza sprawa. Moje człowieki mają w tym budynku,
na którego dachu siadamy kury i one skądś mają te jajka. Jeszcze nie
- A skąd człowieki mają takie piłeczki?
- To jest- zdaje mi się- kurza sprawa. Moje człowieki mają w tym budynku,
na którego dachu siadamy kury i one skądś mają te jajka. Jeszcze nie
wyśledziłam skąd, ale one są bardzo smaczne.
- Te kury?
- Nie, te ich jajka. Ja też do miseczki dostaję te jajka.
- A jak one wyglądają i jak smakują?
- One najpierw wyglądają ładnie, okrągłe, białe lub żółte, ale potem jak moja
Pani człowiekowa je rozwali, to ze środka wylatuje mokre białe i żółte i dają mi
to do mej miseczki i to jest dobre albo nawet bardzo dobre, albo jeszcze lepsze.
- I Ty to zjadasz?
- Pewnie. Ale co Ci jeszcze opowiadała to młoda Pani o swoim kotku Ozzim?
- Że go bardzo kocha i mówiła, że człowieki, które kochają kotki, to są same
dobre człowieki.
- Phi! To i ja wiem. Opowiadała mi o tym dawno moja Mama i mówiła
- Te kury?
- Nie, te ich jajka. Ja też do miseczki dostaję te jajka.
- A jak one wyglądają i jak smakują?
- One najpierw wyglądają ładnie, okrągłe, białe lub żółte, ale potem jak moja
Pani człowiekowa je rozwali, to ze środka wylatuje mokre białe i żółte i dają mi
to do mej miseczki i to jest dobre albo nawet bardzo dobre, albo jeszcze lepsze.
- I Ty to zjadasz?
- Pewnie. Ale co Ci jeszcze opowiadała to młoda Pani o swoim kotku Ozzim?
- Że go bardzo kocha i mówiła, że człowieki, które kochają kotki, to są same
dobre człowieki.
- Phi! To i ja wiem. Opowiadała mi o tym dawno moja Mama i mówiła
jeszcze, że kotki jak polubią swoich człowieków, to też stają się bardziej dobre.
- Wiem, bo ja taki jestem. Jeszcze Ci powiem – Elizko- taki wierszyk, którego
mnie i moich człowieków nauczyła ta nieznajoma miła młoda Pani. Posłuchaj:
W
pokoiku na stoliku,
Stało
mleczko i jajeczko.
Przyszedł
kotek wypił mleczko,
A
ogonkiem stłukł jajeczko.
Przyszła
Mama kotka zbiła,
A
skorupki wyrzuciła.
Jaki
morał jest z tej bajki:
Że
nie wszystkie kotki...
.... lubią jajki!
- O właśnie tak powiedziała ta pachnąca kotkiem Pani.
- Ale potem w pokoju mych człowieków zrobił się ogromny hałas.
Uciekłem za drzwi i usłyszałem jak wszyscy goście zaśpiewali strasznymi
Uciekłem za drzwi i usłyszałem jak wszyscy goście zaśpiewali strasznymi
głosami taką znaną piosenkę o stu latach, których ma dożyć mój starszy
Pan człowiek.
- A co potem było dalej w Waszym/Twoim domu?
- Tego już nie wiem, bo ta miła Pani mnie tak wygniotła, że uciekłem na
- A co potem było dalej w Waszym/Twoim domu?
- Tego już nie wiem, bo ta miła Pani mnie tak wygniotła, że uciekłem na
pięterko do mego pokoiku pospać i pomarzyć o jajeczku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz