że jestem kotkiem domowym i takie wyprawy w miejscu zwanym blokiem są niebezpieczne i niemożliwe. No i z tego wszystkiego zrobił nam się rodzinny impas. Ja byłem nieszczęśliwy w tym małym blokowym domu. Moja Pani była nieszczęśliwa widząc moje kocie cierpienie. Kochałem moich Państwa i wiedziałem, że oni też szczerze mnie kochają, a jednak nasze wspólne życie stanęło pod znakiem zapytania.
Z pomocą przyszli Rodzice mojej Pani. Powiedzieli, że tak dłużej być nie może. My mamy domek przy tym domku jest ogródek gdzie w bezpiecznych warunkach wraz z pieskami będziesz sobie mógł biegać po trawie. No i zabrali mnie ze sobą do swojego, a teraz już i mojego nowego domu.Trochę na początku tęskniłem za moimi właścicielami, ale przekonałem się, że wcale mnie nie opuścili. Bardzo często mnie odwiedzają i zawsze mają jakąś pyszną saszetkę i mnóstwo pieszczot dla mnie.
Mój nowy dom jest o wiele większy i ma to coś fajnego co zwie się ogródkiem. Tym oto sposobem z kota domowego stałem się tak zwanym kotem wychodzącym.
Powoli zacząłem się też oddalać od domu i naszego ogródka poznając okolice. Zawsze jednak wracam na noc do domu do ciepłego spanka i pełnej miseczki.
O tym jak poznawałem okolicę, moich nowych właścicieli i nowych przyjaciół postaram Wam się opowiedzieć w kolejnych postach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz