"Obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy." Colette
piątek, 2 listopada 2012
Odwaga i strach
Dzisiaj Pani i Pan zabrali nas na wyprawę. Nie do końca wiedziałem gdzie się wybieramy, ale że lubię nowe wyzwania to byłem ciekawy i podekscytowany. Za to Simonka wydawała się być trochę zdenerwowana. Pod domem czekał na nas Dziadek i powiedział, że mamy wsiadać do samochodu i on nas zawiezie. Trochę się bałem tej jazdy samochodem, bo silnik warczał i świat za oknem tak dziwnie się kręcił. Na szczęście Pani trzymała mnie w ramionach i dodawała mi odwagi. A Simonka się ze mnie śmiała, że boję się jeździć samochodem. "Klipa z Ciebie Bajtek. Jazda samochodem to fajna przygoda i zawsze potem coś fajnego się dzieje" - powiedziała.
Kiedy samochód się zatrzymał i wysiedliśmy z niego, już wiedziałem gdzie jesteśmy. W tym miejscu już byłem. W drzwiach przywitał nas uśmiechnięty Pan Doktor. Ten sam, który tak troskliwie zajął się moim biodrem. "O widzę, że już znacznie lepiej kociak się czuje i wcale nie jest już taki przestraszony" - powiedział Doktor do mojej Pani sadzając mnie na stole. Popatrzyłem dumny z siebie na Simonkę, która wraz z Panem stała koło drzwi. Simonka cała drżała z podkulonym pod siebie ogonem, usiłując wcisnąc się w najdalszy kąt gabinetu. "Ty się boisz?" - spytałem. "Tak!" - przyznała.
A ja się wcale nie bałem. Pan Doktor sprawdził moje biodro. "Jeszcze trochę a będzie wszystko w porządku" - powiedział. Dostałem także zastrzyk, który ma sprawić, abym nie zachorował na Kaliciwirozę, Panleukopenię i Wirusowe zapalenie nosa i tchawicy. Potem jeszcze dostałem tabletkę na jakieś "odrobakowienie" czy jakoś tak. No i na prośbę mojej Pani Pan Doktor przyciął moje pazurki, bo były za ostre i raniły moją Panią.
W nagrodę za to, że byłem taki dzielny, Pan Doktor założył mi zupełnie własną osobistą Książeczkę Zdrowia Kota. Sami zobaczcie. Jestem z niej bardzo dumny.
Simonka też dostała tabletkę na "odrobakowienie". Hymm... a może to było "odrobaczenie". Pan Doktor jej pazurki także skrócił. Simonka zastrzyku nie dostała, bo nie choruje na takie choroby jak ja. No to po strachu. Mogliśmy wracać do domu. No i kto z nas był bardziej odważny? Odpowiedzcie sobie sami.
Trochę mnie ta cała wycieczka zmęczyła, wiec jak tylko wróciliśmy do domu, uciąłem sobie smaczną drzemkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz