niedziela, 4 listopada 2012

Kocimiętka

Już Wam się kiedyś chwaliłem moim nowym domkiem-drapakiem. Jest ładny, ale ja niespecjalnie go polubiłem. Wiecie czemu? Bo tak dziwnie pachnie. Jako kot mam bardzo czuły na zapachy nosek, a ten domek pachnie jakoś tak chemicznie. Pani mówi, że to zapach kleju przy poomocy którego oklejono mój domek mięciutkim futerkiem. Pan powiedział, że kupi mi kocimiętkę i od razu polubię ten swój domek. Kocimiętka - to słowo brzmi bardzo ponętnie, ale tak naprawdę to nie wiem czym ta kocimiętka jest. Zapytałem o to Simonkę. W końcu jest ode mnie starsza i mądrzejsza. Nie wiedziała, ale obiecała że jak naszego Państwa nie będzie to sprawdzi to w "magicznej skrzynce od interneta". Okazja nadarzyła się kiedy Pani z Panem pojechali na zakupy.
W skrzynce było napisane tak: "...Nepeta cataria, czyli tak zwana kocimiętka, jest rośliną, która specyficznie działa na koty. Zapach kocimiętki działa na koty wyjątkowo stymulująco. Dla ponad 50% kocich osobników kocimiętka jest szalenie podniecająca i nie przejdą one obojętnie obok niej. Czy to mowa o rosnącej roślince czy też o suszu, kot zaczyna tarzać się w niej ekstatycznie, lizać ją, gryźć i mruczeć z zadowolenia. Wynika to z zawartej w kocimiętce terpeny, która jest kocim feromonem. Choć zachowanie zwierzaka może budzić różne obawy, dla kota to ziele jest całkowicie nieszkodliwe...". Po usłyszeniu tego opisu jeszcze bardziej zapragnąłem spróbować co to takiego. Kiedy Pan z Panią wrócili z zakupów Pan powiedział, że ma dla mnie coś specjalnego. Byłem już pewny, że to będzie ta magiczna kocimiętka. Po czym Pan wziął małe pudełeczko i podszedł do mojego domku. Posypał troszkę po dachu mojego domku i...
Nie macie pojęcia jaki piękny jest mój domek. Te kolory! Ten zapach! Mmmmmrrrrr... a jak pysznie smakuje. Mógłbym go lizać i głaskać łapką przez cały dzień. Widzieliście? W moim domku harcują małe różowiutkie myszki. Zaraz ktorąś upoluje. O! Uciekła mi. A tam na półeczcie siedzi niebieski ptaszek. Zaraz skoczę i go złapię."Simonka chodź zobacz jaki mam piękny tęczowy domek" - wołam moją psią przyjaciółkę."Ha ha ha...ale dlaczego masz Simonko takie śmieszne fioletowe kokardki zamiast uszu. Wiesz zabawnie wyglądasz..hi hi hi"."Oj mały, mały czego Ty się najadłeś? Wyglądasz jak nasz sąsiad z naprzeciwka kiedy wraca do domu po kilku piwach" - odpowiedziała mi z dezaprobatą. Podobno strasznie rozrabiałem po tej kocimiętce. Właściwie nic z tego nie pamiętam, ale od tego czasu jakoś mam miłe skojarzenia z moim domkiem i lubię sobie czasami uciąć w nim drzemkę śniąc o różowych myszkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz