Zastanawialiście się kiedyś dlaczego moi Państwo, którzy od wielu lat byli zawołanymi "psiarzami" w jednej chwili zdecydowali się na posiadanie kota? Ktoś powie, że mają dobre serca i gdy spotkali na swej drodze istotkę wymagającą ich pomocy, po prostu jej pomogli. Zapewne tak było, ale to nie cała prawda. Prawda jest taka, że podczas tegorocznych wakacji moi Państwo mieli już okazję zaopiekować się małym kotkiem, a raczej kotką. Kotka została nazwana przez moich Państwa "Kreseczką", ponieważ miała na nosku kreseczkę, chyba po bójce z innymi kotami.
Kreseczka nie miała tak tragicznych przeżyć jak ja, ale miała to nieszczęście, że była bezdomnym kotem. Gdy tylko zobaczyła moich Państwa, od razu zobaczyła w ich oczach miłość do zwierząt i postanowiła się z nimi zaprzyjaźnić. Każdego ranka o stałej porze przychodziła wiedząc, że z pewnością pamiętali o jej głodnym brzuszku i przynieśli na spotkanie coś dobrego.
Po zjedzonym śniadanku przychodziła pora na porcję pieszczot, którymi obdarzała ją moja Pani.
Z moim Panem czasami wybierała się w różne dziwne miejsca na przykład na drinka do pubu. Drinka oczywiście pił Pan, a Kreseczka tylko mu towarzyszyła.
Gdyby nie to, że Kreska spotkała moich Państwa w obcym kraju, z którego trudno byłoby przywieźć ją do Polski ze względu na restrykcyjne przepisy weterynaryjne, zapewne teraz to ona mieszkałaby z Simonką. Moi Państwo bardzo ją polubili, a ona ich. Nauczyli się od niej tego, że obcowanie z kotem daje co najmniej tyle przyjemności co obcowanie z psem. Uświadomili sobie, że kot także znalazłby miejsce w ich sercach. Dlatego też gdy los postawił na ich drodze mnie to nie wahali się otworzyć przede mną swój dom i swoje serca.
Za to wszystko dziękuję Ci Kreseczko. Mam nadzieję, że Ty też znajdziesz swój dom i swoich człowieków, którzy obdarzą Cię miłością, tak jak moi Państwo obdarzyli mnie. Bo o to że nie braknie Ci jedzonka i życzliwości hotelowych gości jestem pewny.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz