"Obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy." Colette
sobota, 10 listopada 2012
Okno - mistrz
Dziś od rana wielki alarm. Wszystkie ręce (i łapki pewnie też) na pokład bo będziemy myć okna.
Jeszcze nigdy nie myłem okien, co najwyżej malowaliśmy z Simonką takie mokre ślimaczki noskami przyklejonymi do szyby. Fakt faktem, że udało nam się ich zrobić dość sporo i dlatego Pani powiedziała, że te okna wymagają umycia. Simonka próbowała mi tłumaczyć, że jak w domu jest mycie okien to najlepiej zejść człowiekom z drogi i ułożyć się w cichym kątku do spania. Niech sobie mówi co chce, skoro Pani ogłosiła alarm, to trzeba pomagać. A że ja do pomocy jestem zawsze pierwszy to od razu zabrałem się do roboty.
Wiadro, woda, szmatka i do tego kot to najlepszy zestaw do mycia okien. Aż paliłem się do tej pracy. Tylko jakoś moi Państwo nie podzielali mojego entuzjazmu. Bali się, że spadnę z tego okna, a raczej wypadnę przez otwarte okno. "Pamiętaj Bajtuś Ty nie jesteś kotkiem który spada na cztery łapki" - powiedział Pan. "Możesz zrobić sobie krzywdę" - dodała Pani. To prawda, że z powodu mojego biodra nie jestem tak sprawny jak inne kotki i gdy skaczę, a nie uda mi się o coś zaczepić pazurkami przednich łapek, żeby złapać równowagę to wtedy spadam na łeb na szyję. Wcale się jednak nie przejmuję tymi upadkami i nadal próbuję wchodzić tam gdzie mi nie wolno. Na przykład podczas tego mycia okien nauczyłem się wchodzić na drabinę.
Przez okno nie wypadłem, a dzięki mojej wydatnej pomocy moi Państwo poradzili sobie z umyciem wszystkich okien w naszym domu. Teraz lśnią jak diamenty i są gotowe na malowanie kolejnych mokrych noskowych ślimaczków.
Bardzo zmęczyło mnie to całe mycie okien. Dlatego postanowiłem trochę odpocząć. Najlepszym do tego miejscem okazały się fajne falbankowe zasłonki mojej Pani na których umościwszy się zapadłem w drzemkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz