poniedziałek, 29 października 2012

Wracam do zdrowia

Z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Moje biodro boli już znacznie mniej, dlatego chętniej biegam po domu i wymyślam różne psikusy. W końcu skoro jestem domownikiem to powinienem poznać całe terytorium naszego domu. Nie wiem czemu, ale Pan z Panią do najfajniejszych miejsc nie pozwalają mi wchodzić. Na przykład lubie sobie włazić pod wanne tam gdzie jest taka śmieszna kratka do której niestety nie da się wsadzić łapki, ale można za to czasami zobaczyć i usłyszeć jak szemrze woda. Myślałem, że to miejsce nazywa sie rzeka, ale jak pochwaliłem się moim odkryciem przed Simonką to ona mnie wyśmiała i powiedziała, że głuptas jestem bo rzeka wygląda zupełnie inaczej. Innym równie fajnym miejscem jest to co nazwałem tunelem kablowy. To takie wąskie i ciasne miejsce blisko ściany obok wysokich mebli. Pełno jest tam kabli, którymi można głośno szurać a nawet próbować je podgryzać. Wiecie co jest najfajniejsze w tym miejscu? To, że tylko ja jestem jego właścicielem bo tylko ja jestem w stanie tam się dostać i nawet Simonka nie daje rady mnie stamtąd wyciągnąć. Czasami moje zabawy kończą się małymi katastrofami, a to coś spadnie, a to coś przewrócę, rozsypię albo ściągnę.Zresztą sami zobaczcie:
Mnie takie psikusy bawią, ale Pani załamuje ręce. Mówi wtedy, że wychowała już nie jednego psa, ale tego kota chyba nie uda jej się wychować. Dodaje jeszcze ze smutną miną, że zupełnie nie rozumie tego kota. Wskakuję wtedy na jej kolana i ocierając się łebkiem o jej dłonie mruczę jej do ucha - Nie martw się tak mną. Ja też zupełnie nie rozumiem tego całego świata i ludzi. Razem damy radę. Ja nauczę Cię kociego spojrzenia na otoczenie, a Ty pomożesz mi być grzeczniejszym - Mrauuu. Przytulamy się wtedy do siebie z głęboką wiarą, że razem będzie łatwiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz