"Obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy." Colette
niedziela, 28 października 2012
Własny kąt
Z dnia na dzień coraz bardziej przyzwyczajam się do mojego imienia. Bajtek to brzmi bardzo informatycznie powiedział odwiedzający nasz dom Dziadek. Dziadek jest bardzo ważną osobą. To jego oczy wypatrzyły moje marne futerko w leśnej głuszy. Dziadek i Babcia (której ciepłe dłonie czułem jeszcze w lesie) zabrali mnie z tego strasznego miejsca i znaleźli dla mnie dom. Będę im za to wdzięczny do końca moich kocich dni.
A wracając do mojego imienia. Nie wiedziałem co znaczy, że jest informatyczne. Dobrze to czy źle?
Pan czasami woła na mnie Ośmiobitowiec. Mówi, że 8 bitów to bajt czyli Bajtek i stąd wzieło się moje imię. Pani natomiast (szczególnie wtedy gdy jestem niegrzeczny) woła za mną Huncwot. Simonka powiedziała, że to po śląsku znaczy Łobuz. Niech sobie na mnie wołają jak chcą, ja i tak będę im wdzięczny za to że mam własny dom.
We własnym domu trzeba mieć swój własny kąt - powiedział Pan któregoś dnia. Musimy zorganizować Bajtkowi przyjazne miejsce do odpoczynku i zabaw. Kilka dni później w naszym domu pojawił się nowy mebel. Mój własny koci mebel. Wygląda całkiem fajnie i ma taką śmieszną dyndającą piłeczkę. Pani ustawiła go w ciepłym kącie i dała mi do towarzystwa kumpla z gliny. Próbowałem się z tym kumplem zaprzyjaźnić, ale siedział dumnie i nawet nie zamiauczał. Skoro on taki to ja (powiem Wam w tajemnicy) mu od czasu do czasu podgryzam uszy. A niech ma za swoje!
Ten mój mebel nazywa się drapak. Chętnie bym z niego częściej korzystał, ale mój wrażliwy nosek drażni zapach kleju który sie z niego wydobywa. Pani powiedziała, że z czasem to minie, a na zachętę obiecała spryskać go kocimiętką. Co to ta kocimiętka to jeszcze nie wiem, ale brzmi bardzo kusząco.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz